PLAYLIST

Wallpaper.
"FUCKING BEST SONG EVERRR"

1.5

Jeżeli przyjąć, ze wszystko w nowych znajomościach rozgrywa się w przeciągu pierwszych paru sekund, to Wallpaper ma mocno przesrane, bo ja po tym czasie chcę tylko i wyłącznie spuścić mu wpierdol. Wyskakuje taki, zero melodii, jakieś losowe sprężenia i wyznanie "NAZYWAM SIĘ X I JESTEM ALKOHOLIKIEM HEHE", no nie mogę, sorry, stary, ale od tej chwili nie mam zamiaru słuchać żadnego słowa w naszej rozmowie. Nie słucham tego, co mówisz i wtedy zostaje mi tylko niedorozwinięta kulawa melodia oraz animacja rangą i estetyką dorównująca losowemu zwycięzcy konkursu na nowe logo czegokolwiek w tym kraju. Chcę uciekać, naprawdę jest słabo, ale wymagają, bym został i zaznajamiał się. A co czeka dalej, szczerząc się w emocji "polub mnie i najebmy się"? Okrzyk "check my Spanish!" w formie mostka, bełkot w tym języku z meksykańskim zakręceniem i najbardziej banalny oślizgły amerykański refren podbity wszystkim, co jest najgorsze w aktualnej ofercie programowej MTV.

Uważam, że Wojtek wykonał parszywą psychologiczną sztuczkę sugerując mi, bym pisał o tym pleja. Ta piosenka ma w teorii wszystko, co uwielbiam: wyznania przyjaźni w środku nocy, celebracja wspólnego czasu, caps lock, lato i relaks. Nawet tytuł jest pod moją estetykę wyrażania się. I nic, rakemno nic, z tych emocji nie może się przebić przez antymuzyczną warstwę ohydy. Słucham tego wszystkiego, liczę, że może chociaż jakiś ułamek dotrze i wywoła jakieś lekkie wspomnienia i tylko rodzi się frustracja. Uciekaj zła muzyko!

Ryszard Gawroński    
9 lipca 2012
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią