PLAYLIST

Uffie feat. Pharrell Williams
"ADD SUV"

7.5

KB: Jeszcze 3-4 lata temu Uffie była zwykłą, puszczalską nastolatką, choć niewątpliwie wybitnie charyzmatyczną. Teraz zaczynam się obawiać, że kompletnie straciła kontakt z Ziemią i nawet przecież już nie brzmi młodo. And it goes: dududu, dudududu. A nie, to nie to. "Schizophrenic, photogenic, psychogenic, hallucinogenic" (synthy w refrenie!). Ktokolwiek jednak zdecyduje się zaprowadzić ją na odwyk, godzi się też na ogromne wyrzuty sumienia. Jakość tego utworu nie pozostawia złudzeń. Na samym początku Uffie rozlicza się przecież z rywalkami: "Sometimes I wake up in my bed / And I don't know where I've been" (Ke$ha), a Nadsroic staje się całkiem normalna i sympatyczna, gdy z głośników wyślizguje się metaliczny, psychopatyczny quasi-rap Hartley. Pharrell nawet się nie bronił i od razu przy niej poległ, a jednocześnie nawet nie drasnął tego mistrzowskiego singla.

KFB: To, co na początku było tylko nieśmiałym przeczuciem, teraz zdaje się w mojej głowie nie pozostawiać najmniejszych wątpliwości – z każdym kolejnym przesłuchaniem "ADD SUV" tylko upewniam się w przekonaniu, że to najlepszy singiel wydany do tej pory przez tę pannę. Dlaczego? Bo osiągnięto tu idealny konsensus pomiędzy jej unikalnym, rozbrajającym "anty-flow" a niezwykle świeżym, typowo przebojowym "jakby-electro" podkładem, za który (podobnie jak za cały nadchodzący album) odpowiada współczesna czołówka francuskich producentów od Eda Bangera i okolic. Dlatego też wszyscy oczekujemy po nich świetniej płyty, ale to chyba wiadomo nie od dziś. Schizofreniczne synthy w refrenie uderzają oczywiście z wielką mocą, ale w przeciwieństwie do Kamila broniłbym trochę udziału samego Pharrella w tym przedsięwzięciu, bo chociaż jest w cieniu, to jednak dodaje tu nieco uroku. Oczywiście nie brzmi przy tym prawie w ogóle jak Pharrell jakiego pamiętamy, ale nie zmienia to faktu, że zdarza mu się "trafić" wersem – "You probably wanna know what planet we on?" (oj celna pointa z perspektywy tego kawałka) czy "I know they think that we have lost it / My mom keeps tellin' me that I should stop it" – no tak jak mówię – fajnie fajnie – ale oczywiście kto inny kradnie tu show. Uffie odsyła do lamusa wszystkie jednosinglowe gwiazdki pokroju Ke$hy, które ze swoim marnym, wymuszonym pseudo-lanserstwem nie mają na dłuższą metę czego szukać w starciu z "tą prawdziwą". Swoją drogą to nie wiem czy zachodzi tu jakaś korelacja, ale nie pamiętam żeby przed ciążą jej wokal uderzał z aż taką siłą, a zwrotki zapodaje przecież tak matowym jak na nią głosem, że naprawdę nie mam pytań. Jak macie hajs to lećcie kupować SUVy w leasingu.

ŁK: Yyy? Ja jednak sądzę, że mamy do czynienia z łagodnym rozczarowaniem. Produkcja Mirwaisa stworzona jest z błyszczącego gwiezdnego pyłu, ale w piosence się ledwo cokolwiek dzieje. Anemiczna nawijka Uffie nie podnieca. Teraz jej ulubioną używką jest Xanax czy coś? Rozumiem, że to ma być odhumanizowane, ale nie działa rewelacyjnie. Pharrell daje kilka wersów tylko z obowiązku, nie wnosząc zupełnie nic. Ech, czyli już pierwszy featuring gwiazdy na (znów przesuniętym) albumie zmarnowany. Fajne, ale jeśli pierwszemu singlowi tak brakuje impetu to...

BD: Inteligentny pojazd na swoją bezwstydną plagiatorkę, Ke$hę, w pierwszym wersie. Muzycznie wpierw nieco się rozczarujecie: to niby ma być wyśniona kolaboracja tych dwóch wielkich postaci, i to pod gałkami Mirwaisa? Ale stopniowo numer urośnie. Marny to singiel, choć przewiduję dla niego rolę solidnego album tracka na Sex Dreams.

posłuchaj »

Kamil Babacz     Łukasz Konatowicz     Kacper Bartosiak     Borys Dejnarowicz    
27 kwietnia 2010
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią