PLAYLIST

Timbaland feat. Mila J
"Don’t Get No Betta"

7.5

Dwa popowe single, które najczęściej repeatowałem w ostatnim tygodniu, nagrali Gwen Stefani i Timbaland. Nie, nie jest 2006, to było przecież już dziesięć lat temu i nie wiem, o co chodzi, ale nie narzekam. Nie można przecież właściwie powiedzieć, że Timbaland zniknął. Maczał palce w "Drunk In Love", zrobił Knowles też "Partition", o Timberlake’u nie mówiąc. Ale na pewno z pozycji najważniejszego gościa w mainstreamie przesunął się na dalszy plan. Teraz powraca z singlem i albumem pod swym przybranym nazwiskiem – jak pamiętamy, efekty tych pomysłów budziły dotąd uczucia dość ambiwalentne.

Można powiedzieć, że "Don’t Get No Betta" pokazuje dwie twarze wspaniałego Timby Mosleya. Ta pierwsza twarz to twarz producenta – trzymającego rękę na pulsie, na pewno nie dokonującego rewolucji, ale jednak brzmiącego całkiem na miejscu w 2016 (sam nie wiem, skąd u mnie to zaskoczenie), choć też nieporzucającego własnego stylu. Ów to właśnie ta druga twarz – chociaż fajna jest ta porcja sentymentu w formie outkastowego "forever ever", a nawet trademarkowe timbowe "freaky freaky" powoduje, że z rozrzewnieniem wspominam dawne czasy, to jednak T. brzmi, jak ktoś to ładnie ujął w komentarzach, jak tatusiek śpiewający pod prysznicem. Ok, brzmiał tak w sumie zawsze, ale rzadko musieliśmy tego słuchać. Nie wiem, czy zawojuje w ten sposób spotifaje i tajdale młodego pokolenia. Kogo to zresztą obchodzi? Nie obniża to w żaden sposób mojej oceny tego sympatycznego utworu. Z pomocą przybywa zresztą nieustraszona Mila J, która dorzuca dla równowagi porcję tzw. breathy vocals. Z ciekawostek o tej pani – w wieku 9 lat wystąpiła w teledysku do "Diamonds And Pearls" Prince’a, a za swoją najważniejszą inspirację uznaje Janet Jackson. Te nazwiska padają tu w sumie wcale nie od czapy. Wszystko sumuje się w naprawdę trudną do odrzucenia rekomendację. Nie tylko dla tych, którzy wolą wczoraj od dziś.

Kamil Babacz    
24 lutego 2016
BIEŻĄCE
Ala|ZastaryJutro?
Zbigniew Stonoga"Uśmiechnij Się"