PLAYLIST

Timbaland feat. Justin Timberlake & Nelly Furtado
"Give It To Me"

7.0

Bardzo wygodny kawałek w kontekście podsumowań roku 2006. Oto mamy trzy gwiazdy Pop, których konstelacja prowadziła niestrudzonych poszukiwaczy odległych lądów obfitych w dziewicze hooki i egzotyczne produkcyjne przyprawy przez zdradzieckie fale radia i telewizji. Najjaśniejszym punktem w tym układzie jest niewątpliwie Tim, człowiek, któremu w bieżącym roku udawało się dosłownie wszystko (na boga podoba mi się nowy singiel Pussycat Dolls! – albo mój rozumek udał się na zasłużone wakacje albo gościu wyciśnie soczystego hiciora nawet z buraków). O stylu Timbalanda nie powstanie pewnie żadna praca magisterska, bo od lat można zamknąć jego istotę w dwóch słowach: strzelisty, monumentalny jak gotycka katedra rytm plus chytry sampel za pazuchą (ej, no musicie przyznać, że jak na mnie to są "dwa słowa"). Skalpel w dłoń i zróbmy sobie błyskawiczną lekcje anatomii doktora Tulpa na tej skromnej żabce.

Pomijając pijackie przyśpiewki, kawałek rozpoczyna bit wyklepywany na jakiś kongach czy tam innych bongosach, który przy odrobinie dobrej woli, przywodzi na myśl jakiś skrawek Atlantis Sun Ra. Oczywiście dalekie skojarzenia pryskają wraz z pojawieniem się zimnego świerszcza kilka sekund później. Dalej... znaczy się zasadniczo to już... "Houston, mamy hit" – no to co, zwijamy się, catering do lodówki, wyłączamy ekspres do kawy, ostatni gasi światło... Nie no, upraszczam, jak się wsłuchać można by wyłowić jaszcze kapkę niuansów z warstwy rytmicznej (a dokładniej hi-haty, klapsy i bas). Jest jeszcze dodatkowa kosmetyczna interwencja syntetycznego ustrojstwa, które towarzyszy wokalowi Nelly w refrenie, no i śladowe ilości orzechów laskowych, all in all chodzi głównie o: bębny, pikacza i melodie wokalu w refrenie. Aha, tak wokal, no więc mamy tutaj standardową podwórkową nawijkę w guście "jesteśmy lepsi niż wy co jesteście gorsi" i "srata tata ja mam dużego fiata, a ty malara, twoja stara" no widomo o co cho. Najbladziej z tego wszystkiego wypada Justin, co też jakby odzwierciedla całoroczne statystyki i doskonale podpiera moja tezę, co ją w pierwszym zdaniu postawiłem.

Dlaczego siedem? Raz, że nadchodzi rok 2007 i wypadałoby to jakoś uczcić, a dwa że jak mniemam, wszyscy mamy już powoli dosyć tego Timbalandowego sznytu. Tym niemniej życzę wam, ale przede wszystkim sobie, żeby ta wróżba była chybiona, wszak wiadomo, gwiazdy bywają kapryśne.


Zobacz także:

http://www.youtube.com/watch?v=4vHRMJ030TM
Paweł Nowotarski    
18 grudnia 2006
BIEŻĄCE
Ala|ZastaryJutro?
Zbigniew Stonoga"Uśmiechnij Się"