PLAYLIST

Ted Leo & The Pharmacists
"La Costa Brava"

8.0

Singlowa niespodzianka roku i powrót do (stosunkowo niedawnej) przeszłości zarazem: promujący ostatni długograj byłego lidera waszyngtońskich Chisel "La Costa Brava" spokojnie mógłby znaleźć się na Tyranny Of Distance, najlepszym w mojej opinii krążku Teda Leo i jego dzielnych aptekarzy (i nie odstawałby w żadnym razie od reszty tracków). A w odpowiedniej aranżacji – nawet na EP-ce Tigercity, bo choćby pulsująca zwrotka jest tu jak najbardziej w stylu boskiego "Other Girls". Poza tym, wiecie, jaką estymą cieszy się Leo wśród amerykańskich fanów współczesnego rocka? Koleś to prawdziwy spadkobierca slackerskiego etosu "gwiazd" sceny z czasów jej największej świetności, czyli czegoś co SM utracił z chwilą zawieszenia działalności przez Pavement (no dobra, Stephen Malkmus miał jeszcze odrobinę tego czaru, na upartego). Ted to więc modelowy przykład indie-rockowca, który potrafił zestarzeć się z klasą, a właściwie to nie zestarzeć w ogóle.

"La Costa Brava" jest tymczasem pięknym wzorem pop-rockowego utworu, nagranego TERAZ przez jak by nie spojrzeć NIEZALEŻNY zespół, który mimo wszystko z etykietą nu-indie nie ma absolutnie nic wspólnego. Tak, są jeszcze w Stanach muzycy kumający jedną jakże istotną rzecz – gitary w indie są po to, żeby na nich naparzać, a nie bawić się w chowanego z pianinkiem, dzwoneczkami i rozhisteryzowanym timbre umęczonego (ale czym właściwie?) wokalisty. Eklektyzm sreklektyzm – na szczęście Ted Leo wie, że muzyczna nisza w której od dawna już się obraca radzi sobie bez tego pojęcia znakomicie, a w zamian serwuje nam zróżnicowanie melodyczne – w dobrym duchu lat dziewięćdziesiątych. Gdybym nie był skończonym leniem i chciało mi się napisać rekapitulację, zestawiłbym to wszystko z Blitzen Trapper i zaczął wyciągać wnioski. Ale lepiej nie zapeszać.

Patryk Mrozek    
29 grudnia 2007
BIEŻĄCE
Ala|ZastaryJutro?
Zbigniew Stonoga"Uśmiechnij Się"