PLAYLIST

Paula DeAnda feat. Baby Bash
"Doing Too Much"

8.0

Teen-pop zmienia swoje oblicze symultanicznie z ewolucją obyczajowości i kulturowej emancypacji "gorących nastek". Rozejrzyjcie się po ulicy – dziś dziewczęta z podstawówki szorują wymalowane i poobwieszane biżuterią; za czasów mojej młodości – nie do pomyślenia! Siedemnastka z Texasu, dwujęzyczna (angielski i hiszpański) lalka Paula DeAnda, jak dotąd nie szokuje wszakże pikantnymi tekstami czy przesadnie wyzywającym sposobem bycia. Na zdjęciach Paula wygląda na głęboko zamyśloną i wrażliwą istotę, a jej wizerunek eksponuje nienaturalną jak na ten wiek refleksyjność, nostalgię. Oczywiście w granicach nastoletniej wiarygodności – stąd w piosenkach tematyka szkolnych miłostek raczej, niż zagadnienia eschatologiczne, a na stronie w Myspace dominuje kolor różowy. Dotychczasowe single panienki – debiutancki lament do chłopaka, który nie odpowiada na jej sygnały "Doing Too Much" i najnowsza skarga o tęsknocie za minionym związkiem "Walk Away" – z powodzeniem zagościłyby w repertuarze wokalistki o dekadę starszej. Zresztą południowe kobiety dojrzewają szybciej i sam na oko dałbym jej z 25. Dodajmy opuszczoną głowę jako centralny punkt okładki longplaya (premiera za 3 tygodnie) i otrzymujemy wręcz zaprzeczenie schematu młodej białaski a la Ashlee Simpson: zamiast napompowanego entuzjazmu i nachalnego erotyzmu – uczuciowa rezygnacja i subtelna zmysłowość.

Także muzycznie różni się DeAnda od swoich energetycznych blond konkurentek, stawiając póki co na eleganckie ballady r&b. Na poziomie kompozycyjnym "Doing Too Much" sprawia wrażenie epigońskie, bo istotnie gdzieś już te hooki słyszeliśmy. Wskażę wręcz gdzie konkretnie: progresja akordów i latynoski podjazd gitary ściągnięto z sennego cudeńka "All I Have" J-Lo, a umiejscowiona w tych harmoniach melodyjka kopiuje linię Jamie Foxxa ze "Slow Jamz" (chodzi mi o ten zaśpiew przewodni, "I'm a play this Vandross, you gonna take these pants off" i tak dalej). Produkcja też nie szafuje fajerwerkami, optując ku delikatności i wyciszeniu, uwypuklając ciepły głos Pauli. I nawet gościnny raper mruczy cicho pod nosem, by nie zepsuć stonowanego nastroju. To w konstrukcji, w przebiegu narracji kryje się tajemnica. Zauważcie element hipnozy w rozciągniętych jak serpentyna lejtmotywach zwrotki, a później refrenu. I się powtarza, i powtarza, i powtarza... Prawie jak MBV! Ha ha. Repetycja owa wytwarza dziwny psychodeliczny posmak i dodaje numerowi cech halucynogennych – coś jakby zatracenie się w słonecznych wspomnieniach. A właściwości uzależniające nasuwają analogię z narkotykiem. Ci, którzy spisali już lato na straty, mogą uznać utwór za jego śliczną reminiscencję. Pozostali, w tym niżej podpisany, mogą w nim odnaleźć idealny soundtrack na resztę sierpniowych popołudni.

Borys Dejnarowicz    
8 sierpnia 2006
BIEŻĄCE
Ala|ZastaryJutro?
Zbigniew Stonoga"Uśmiechnij Się"