PLAYLIST

Justin Bieber
"Baby (El-P Death Mix)"

6.5

Najbardziej groteskowy remiks kwartału i najbardziej ekstremalny tercet dekady, albo na odwrót. Jednocześnie przykład zastosowania wkurwu w pracy twórczej. Nie szlachetnej złości, sarmackiego uniesienia, ale faktycznego wkurwu, jak kiedy otwierasz zapalniczką butelkę i coś pęka w szyjce i trochę szkła wpada do środka, ale takie drobne, że nie widać, ale i tak masz całe piwo niby, ale do wywalenia, albo że wciąż słyszysz Biebera w radiu. Takiego wkurwu.

Pomysł z remiksowaniem przedszkolaka zrodził się gdzieś między wieloma krytycznymi twittami El Producto na temat jego twórczości. Jedynym warunkiem zmasakrowania hitu, jak zaznaczył sam wkurwiony, było zdobycie jego wokali a capella. Żart żartem, ale – za sprawą XLR8R – do pozyskania i przekazania nagrania doszło, chwilę później do opublikowania wersji "death" także.

Artystyczna wrażliwość El-P przemieszana z uliczną chęcią wszczynania burd zaowocowały poniższym monstrum, w którym istotną rolę odgrywają wersy z "Live And Let Die" McCartney'a i The Wings. Jakby tego nie wystarczyło: zwrotka, w której Justin, na tle zmulonego trzaskającego space-podkładu, opowiada o pierwszym sercowym rozdarciu to rozsądna rozbiegówka przed refrenem z dwugłosową sklejką: "ooouuuu like / BITCH!" oraz "I thought you'd always be mine / BITCH!" (gdzie to pierwsze to oczywiście Bieber, a chórki, to Pan Sampel). Emocje mniej subtelne niż w przypadku trzynastolatka, ale takie jest dorosłe życie. Tak brzmiałby Bieber, gdyby to samo przydarzyło mu się w roku 2014.

Niby nic przeciwko, ale posmak żulerskości się wkrada, kiedy dorosły i zagnieżdżony w środowisku raper jeździ po dziecku (którego karierę i tak zniszczy mutacja) a nie po równiejszym mu Ludacrisie, będącym w "Baby" faktyczną szmatą.

posłuchaj »

Filip Kekusz    
10 sierpnia 2010
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią