PLAYLIST

Jensen Sportag
"Jackie"

7.5

Mówisz Nashville, myślisz country, myślisz country, mówisz Nashville, mówisz country, myślisz Nashville i tak dalej. Spytajcie dowolnego fana amerykańskiego folku o wymarzone miejsce na spędzenie reszty życia - zapewniam, że usłyszycie nazwę stolicy stanu Tennessee. Pomimo tego Miastu Muzyki udało się wypuścić na świat kilku artystów związanych z innymi gatunkami (Hendrix, Orbison, White), chociaż pewnie wytykano ich palcami w szkole i szykanowano za brak butów z ostrogami na nogach czy kapelusza na głowie. Podobnie trudne dzieciństwo mógł mieć duet producentów Jensen Sportag, którym zdecydowanie bliżej do Junior Boys czy Wham, niż do chociażby Casha. Jensen Sportag nakładem własnej wytwórni Midisport wydaje właśnie nową EP-kę Jack.

I w tym właśnie momencie wyłączył mi się laptop, po raz trzeci w czasie pisania tego playlista. Naprawdę, szlag mnie trafi, jak nie kupię sobie w tym miesiącu nowego. Chociaż nie wiem, czy w związku z tym, że znany skądinąd kryzys targnął się ostatnio na branżę, która utrzymywała mnie od dłuższego czasu i po porannej lekturze newsa o podniesieniu akcyzy na alko i fajki nie powinienem się raczej zastanawiać, czy dotrwam do pierwszego.

Anyway, duet z Nashville wydaje właśnie EP-kę Jackie, na której poza tytułowym kawałkiem znajdziemy jeszcze utwory "Victim" i "Coctease" plus kilka remiksów, w tym remix tego ostatniego popełniony przez Maxa Tundrę, który otwarcie przynaje się, że jest fanem ich muzyki. Skupmy się jednak na tytułowym tracku, zbudowanam wg pomysłu znanego chociażby z "Paranoid Android" – kilka linii melodycznych w jednym utworze. "Jackie" zaczyna się gwałtownie, bez żadnego wstępu, budowania nastroju czy gry wstępnej, od razu mamy bit, wokal i gitarę. I pomimo tego zaskakującego ciosu, aż chce się tańczyć.

Cholera jasna, czwarty raz. Word jest zdecydowanie zbyt wymagającym programem dla dwuletniego (choć fakt faktem mocno wyeksploatowanego i zużytego) notebooka z dwugigowym procesorem i giga ramu.

Lirycznie piosenka, jak mówią sami twórcy, pochodzi z cyklu tribute-to-American-girl (powołują się tu między innymi na "Oh Sheila" czy "Sussudio"). Nie znam co prawda żadnej dziewczyny z Nashville, ale gdybym był singlem, to zainteresowałbym się tym tematem. Come on, Jackie. Mnogość elektro motywów w tle nie pozwala się nudzić ani przez minutę z nieco ponad sześciu, które trwa utwór.

Piąty raz. Kończę, bo coś lub ktoś ewidentnie nie chce, żebym się bardziej rozpisywał na temat tej piosenki. Więc jednym zdaniem: "Jackie" to świetny taneczny hicior, który ma szansę wejść w kolorowych trampkach na dyskotekowe parkiety, a także przebić sie na tegorocznych top listach z cyklu Dance Charts. Poleca Tundra, polecam ja, czekamy na więcej.

posłuchaj »

Bartosz Ryt    
12 marca 2009
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią