PLAYLIST

Jamie Woon
"Lady Luck"

7.0

Jamie Woon , czy transportowany łodzią po wodach Kambodży, czy to mknący tramwajem, co ma miejsce w oficjalnym teledysku do "Lady Luck", mimikę ma ubogo niezmienną. Powaga Nasa, jedna brew nieznacznie wyżej, od czasu do czasu wymsknie się przygryźć wargę. Nie żeby mnie to nie śmieszyło, zwłaszcza w momentach, kiedy przytakiwane jest głową do rytmu. Pomijając aspekt przezabawnej nobliwości, sam kawałek godnie promuje zapowiadany na kwiecień debiutancki album, z lekkością kontynuując to, co już dobrego było do usłyszenia przy okazji "Wayfaring Stranger" i "Night Air". Nie mam zamiaru uciekać od oczywistych porównań do Timberlake'owego vibe'u, który w omawianym przypadku rozwinął się bardzo obficie i któremu wtóruje specyfika działań producenckich bliska Blake'owi. Takie połączenie, myślę, ostatecznie pieczętuje zamysły, że czas wyjść post-dubstepowi poza szemrane, półświatkowe kręgi. Cóż, utwór nie staje się emisariuszem spontanicznych podrygów, gęsto stukających obcasików. Paralelnie z odsłuchem włączają mi się natomiast najbardziej przeciągłe partie ze "Slave 4 U" (I'm a slave for you. I cannot hold it; I cannot control it / I'm a slave for you. I won't deny it; I'm not trying to hide it). Nie zaszkodziłoby też przy okazji uszczknąć sobie parę elementów choreografii stamtąd. Z taką asocjacją do Woona mam parę minut stąd piechotą.


P.S. "Drga membrana"

Magda Janicka    
15 marca 2011
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią