PLAYLIST

Jamal
"Kim Gordon"

1.0

Ach, ten Jamal! Moi ulubieni autsajderzy: zawsze na bakier z prawem, dobrym smakiem i interesującą muzyką. Żeby była jasność: tak, to ten Jamal, właśnie ten, żaden inny. Radomski mesjasz jak Kękę, jamajski zbawiciel polskiego reggae, autorzy kultowego w pewnych kręgach "Policemana", który pod gimnazjami niejeden telefon komórkowy rozpalił do czerwoności. I tak, ta zasłużona dla polskiej muzyki kapelka wypuściła pieśń o takim tytule. Z kim w tytule? Od koszulki Moniki Brodki do piosenki Jamala – już dłuższy czas Kim Gordon ma w Polsce przechlapane i chyba trzeba przemyśleć kwestię, czy aby nie stoi za tym Thurston Moore, który szepnął parę słów naszym dobrym chłopakom. To już nie urocza beztroska w błotku na Woodstocku, nie strojenie banjo albo żartów, gremialne odśpiewywanie wersów o mundurowych wykonujących swoje obowiązki, ale głęboka, egzystencjalna rozkmina podejmująca wątki powszechnie uznane za poważne. Czy porzucenie pozytywnych wibracji na rzecz agresji przyniosło spodziewany efekt? Innymi słowy: czy nadal trudno wytrzymać do końca piosenki autorstwa facetów z Radomia?

Oczywiście, jak zawsze, zdecydowanie tak! Nietaktem z mojej strony byłoby trzymanie Was dłużej w niepewności, zwłaszcza że widzicie ocenę. Inna sprawa, że potrzebny jest pewien rys historyczny. Możecie nie wiedzieć, ale już Miłość z 2013 roku zachwycała ostrym, gitarowym sznytem i agresją będącą prawdopodobnie przełożeniem na dźwięki drobnych problemów z prawem (jak to? polisman ich przeszukał?), więc "Kim Gordon" najwytrwalszych fanów zdziwi co najwyżej tytułem. Kim? W tym rasowym protest-songu, zapowiadającym płytę 1994, jest wszystko, czego oczekuję od Jamala A.D. 2017: charyzmatyczny wokal "Mioda", który udaje Michała Wiraszkę, ostre jak brzytwa wiosło "Księżyca", giętki bas "Gienia". Jasny gwint i cholera jasna, skumajcie te ksywy, jak można być aż tak kozackim, fajnym, zajebisty i cool? A gdybyście zapomnieli, że telewizja jest słaba, to "Miodu" wam tłumaczy w tekście, że "w TV gówno". Solidna porcja gitarowego wygrzewu, muzyczny ogień, odpowiednia dawka czadu dla wszystkich spragnionych mocnych wrażeń. Na przykład końcówka już otwarcie przyznaje się do inspiracji Comą i Luxtorpedą. Co tu dużo ukrywać, chłopy po prostu dobrze "rockują", mimo że za dwa lata będą świętować dwudziestolecie na scenie. Piotr Kaczkowski zwykł mawiać o takich trzyminutowych perełkach "cudeńko", a Marek Niedźwiecki nazwałby ten kawałek "grzałką" (chyba że już to zrobili, dajcie znać), ale ja czasami potrafię nazywać rzeczy po imieniu – to naprawdę bardzo przykra chujnia. Rozsadzić, spalić, zdelegalizować Jamal.

Paweł Wycisło    
4 kwietnia 2017
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią