PLAYLIST

Jaga Jazzist
"One-Armed Bandit"

7.0

ŁŁ: Nie wiem, czy to przypadłość miast mniejszych niż 50 tysięcy mieszkańców, a zwłaszcza ich przedmieść, czy może przyciągam takich ziomów, którzy potrafią dostać ślinotoku na widok automatu do gry. Więcej: miałem kilka miesięcy temu okazję poznać typa, który od 10 lat utrzymuje się *wyłącznie* z gier na automatach, zdrapek i totolotka. "Zero pracy, bracie, rozumiesz, a tu jeszcze jakaś coca cola, jakaś zapiekanka". Ja ślinotoku co prawda od "One-Armed Bandit" nie dostaję, ale fascynacja na lata może mi pozostać, tym bardziej, że od czasów skrzącego post-rockującą feerią barw What We Must panowie trzymają stale wysoki poziom, co ten jarmarczny nieco utwór potwierdza. Fajna Dżaga z Ciebie jest.

FK: Jeśli punktem odniesienia ma być właśnie ostatnie długogrające What We Must, to Jaga Jazzist zrobili się weseli i przaśni, i wreszcie pobawili się swoimi możliwościami (dziewięciu chłopa). Z poprzednich dwóch albumów pamiętam strasznie dużo dęciaków, a tutaj rola cymbałków, gitarek i innych retro-pierdółek jest na tyle istotna, że powinienem w końcu przesłuchać tegoroczne Nomo.

PM: "Close to the edge, down by the river!" na tematy nu-jazzowe. Focused i z tupetem; gdyby zawsze tak grali, ogólnośląska (polska? nie wiem, rzadko podróżuję) podjarka całokształtem Ninja Tune może nie kojarzyłaby mi się z overhype'em historii.

WS: A mnie z kolei jednoręki zawiódł. Takie tam mizianie, acz wielokrotnie złożone nie przeczę. Ale jakże mogłoby być inaczej, skoro ja widzę pozytyw przez pryzmat What We Must. Wtedy Shields, Metheny i Tortoise pykali w szachy, dziś Wagner z Kutim grają w warcaby, sorry chłopaki, ale tak to widzę. Niemniej sporo jestem krewien Larsowi i spółce, więc tak czy siak miesiąc przed lutym nadchodzę, Ninja Tune, szykujcie dla mnie to gówno. Życie na kredycie.

posłuchaj »

Łukasz Łachecki     Patryk Mrozek     Filip Kekusz     Wojciech Sawicki    
31 grudnia 2009
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią