PLAYLIST

J Dilla feat. MF Doom & Guilty Simpson
"Mash’s Revenge"

7.0

O tym, że mój sąsiad z góry jest miłośnikiem hip-hopu mogłem przekonać się każdego sobotniego poranka, budząc się o 9 rano i czując że ściany w moim pokoju wibrują w rytm beatu dochodzącego z piętra wyżej. Tyle wiedziałem o kolesiu przez dłuższy czas, ale po dwóch miesiącach wspólnego mieszkania w końcu doszło do bardziej konkretnej rozmowy, kończącej się na czymś więcej niż "cześć". W jej trakcie okazało się, że mój sąsiad jest fanem Company Flow, El-P oraz wszelkich tworów autorstwa Madliba i MF Dooma, co automatycznie dało mu ze dwa, może nawet i trzy, punkty w mojej osobistej dziesięciopunktowej skali oceniania wszystkich naokoło. W każdym razie tak oto przypomniałem sobie o istnieniu "żelaznej twarzy".

Rzut okiem na MySpace (prawie dwa miliony odwiedzin sugerują, że to już wcale nie takie podziemie) pozwolił mi jedynie stwierdzić, że od czasu mocno przeciętnego The Mouse And The Mask nic większego się w jego dyskografii nie wydarzyło, tym niemniej jakiś jeden nowy utwór do odsłuchania się pojawił. J Dilla (wbrew temu co jest na stronie Stones Throw, trzymajmy się wersji, że jest to kawałek Dooma) odpowiedzialny za podkład, co już jest pewnym wyznacznikiem jakości. Efekciarzy brak, jest za to fenomenalne pianinko na którym wszystko jedzie, stylowa perkusja i skromna partia gitarki. Serio, jest w tym coś świeżego, nawet pomimo tego, że podkład sprawia wrażenie niedokończonego.

Oddzielna sprawa to Doom. Już pierwsze kilkanaście sekund, będące formą wprowadzenia, niesie linijki, które doskonale oddają mistrzostwo tego kolesia: "Go get your girlfriend / And now / You are about to dance / Like you ain't never danced before". Po tym następuje wyraźne przyspieszenie wokalu i kopara opada, nawet jeśli nie jest to nasze pierwsze spotkanie z Danielem Dumile. Niby wiadomo, czego można się po nim spodziewać, ale to jest bezsprzeczny kandydat do nawijki roku, w sumie dosyć nieoczekiwany. W ogóle po takim pokazie możliwości można odnieść wrażenie, że Doom mógłby wypluwać z siebie największe głupoty i ciągle brzmiałoby to fenomenalnie. Zresztą wystarczy porównać go z pojawiającym się tutaj również Guilty Simpsonem – nawet jeśli tego Bozia również obdarzyła niezłymi zdolnościami to przy Doomie wypada on po prostu cienko.


Zobacz także:

http://www.myspace.com/mfdoom
Łukasz Halicki    
19 listopada 2007
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią