PLAYLIST

Hilary Duff
"Play With Fire"

6.0

Ku mojemu rozczarowaniu bieżący teen-pop, zaprogramowany dla północnoamerykańskiego odbiorcy, okazał się mocno przereklamowanym nurtem – zajawką modnych bloggersów z obsesją na punkcie lukrowanej komercji. A przecież w ciągu ostatniej dekady, w tym segmencie muzyki rozrywkowej, dokonał się wielki postęp zarówno, w aspekcie produkcyjnym, songwriterskim jak i wizerunkowym. Jednak bieżące single irytują swoją solidnością – ze świecą w tej chwili szukać czegoś wybitnego, natomiast fani pop-perwersji odejdą kompletnie zawiedzeni. W tym roku trochę porządziły The Veronicas, nasz Blog 27 daje radę (gdyby nie fatalny akcent dziewczyn, to ścisła czołówka piosenek, z którymi udało mi się zapoznać). Ale klasycy dekady tacy jak Avril czy lesby z Tatu są w moim prywatnym rankingu niezagrożeni. Niestety autorski teen-pop większość to schematycznie schematyczny pop-punk ewentualnie adult contemporary w stylu Vanessy Carlton, w najlepszym razie miks między Kylie/Madonną/Alanis/Liz Phair.

Na tym tle solidnem jakoś tam wyróżnia się "Play With Fire" – z wykopem to to, chwytliwy imprezowy numer, trochę w stylu wczesnej Madonny (przypomina się rozerotyzowanie "Burning Up", ale gorsze wszystko naturalnie jest) i przede wszystkim Kylie. Nawet oszczędny teledysk to choreografia rodem z wideł Kylie (brokat). Ładne, wysmakowane i wystarczy na kilka pierwszych odsłuchów. Ale bez charyzmy jakiejkolwiek, emocjonalnego zaangażowania po stronie słuchacza – gdyby zdjąć cytaty i zapożyczenia, niewiele by pozostało. Takie to lajtowe jest, zbyt lajtowe. Ale mimo wszystko spoko spoko: "love me love me / play with fire". 18-letnia Hillary Duff to jeszcze jeden popkulturowy kombinat angażujący się na zmianę w film, modę i muzę oraz, co najbardziej chyba oczywiste, działalność dobroczynną. Przepraszam więc, że nie wniknąłem w głębię muzyczną tak wielkiej postaci ani jej wielowymiarową osobowość. Ale naprawdę, nie wiem, czym się tu, za przeproszeniem, jarać. Po prostu fajny singiel. Jednak bez żalu wracam do guilty pleasure dnia: "Kiedy powiem sobie dość"!

Piotr Kowalczyk    
30 sierpnia 2006
BIEŻĄCE
Ala|ZastaryJutro?
Zbigniew Stonoga"Uśmiechnij Się"