PLAYLIST

Duran Duran
"Nite Runner"

3.5

No błagam, rozwiążcie się już. Jaki to wszystko ma sens, no jaki kurwa? W sumie mógłbym się wyluzować, w końcu Duran Duran już dawno zapomnieli czym jest nagrywanie dobrych piosenek, ale nie potrafię w spokoju przyglądać jak twórcy genialnego Rio tak haniebnie dają dupy. Resztki twarzy zachował jedynie Andy Taylor, który niedawno postanowił zdezerterować. Pozostała cześć ekipy pomimo świadomości dematerializacji talentu songwriterskiego, zdecydowała się po raz kolejny powrócić z nowym wydawnictwem. Tylko po kiego chuja? Mój idealizm podszyty chamstwem wydaje się ciut naiwny, gdyż ci twardo stąpający po ziemi, w mig dostrzegą zależność między brakiem kasy a potrzebą zakupu nowego jachtu, tudzież innej potrzeby pierwszej konieczności. A jako, że "tonący Timbalanda się chwyta" to wszystko powoli układa się w logiczną całość.

Tak, tak – Le Bon zaprzedał dusze najbardziej zagonionemu diabłu na globie. Jak słychać dusze panów z Duran Duran nie okazały się zbyt drogocenne, gdyż Timba po prostu ich oszukał, oferując kawałek co najmniej drugiej świeżości. Zastanawiam się czy napisał go na kolanie w kwadrans czy podarował im jakiś zakurzony odrzut. Jednak Mosley jest cwanym gamoniem, gdyż świadom swojej fuszerki zdołał udobruchać Le Bona i spółkę, dorzucając do oferty Timberlake'a. Dzięki temu sprytnemu wybiegowi nieco przygarbiony "Nite Runner" stoi przed wami uśmiechając się cynicznie. W zasadzie niewiele można powiedzieć na temat tego kawałka, mamy tu do czynienia z czerstwym, trochę karykaturalnym timbalaizmem. Osobom, dla których wszechobecność tego pana stała się drażniącym procederem, ten track może sprawić niemal fizyczny ból, co więcej nawet wierni fani będą kręcić nosem. Co my tu mamy? Ano nudnawy loop, brak hooka w hooku, trochę Justina bez ikry, no i prawdopodobnie wokal Le Bona. Wciąż mam wątpliwości czy deklarowany współudział Duran Duran ma jakiekolwiek odzwierciedlanie w rzeczywistości. Załóżmy jednak wspaniałomyślnie, iż ich udział w tej produkcji nie jest jedynie wymysłem speców do marketingu. Na szczęście dla zespołu, zostały we mnie resztki idiotycznej sympatii doń, tak więc wypada mi życzyć im powtórzenia casusu tegorocznego Eldoki.

Wojciech Sawicki    
21 września 2007
BIEŻĄCE
Ala|ZastaryJutro?
Zbigniew Stonoga"Uśmiechnij Się"