PLAYLIST

Destroyer
"Queen Of Languages"

7.5

Daniel Bejar jest dla mnie postacią wyjątkową. Zaliczam go do wąskiego grona kilkunastu artystów, których darzę największym szacunkiem. Dlaczego. Ano dlatego, że z czterech albumów Destroyera, jakie posiadam (City Of Daughters, moja ulubiona Thief, Streethawk: A Seduction i tegoroczny Your Blues), żaden nie schodzi poniżej pewnego, wysokiego, powiedziałbym siódemkowo-ósemkowego poziomu. Znakomity songwriting i absolutnie niepowtarzalny wokal Bejara za każdym razem składają się na krążek, którego słucha się z prawdziwą przyjemnością. Zwraca uwagę tak pomysłowość Daniela w budowaniu kawałków, jak i również ich ogromna melodyjność. Wydaje się, że Bejar po prostu nie potrafi pisać słabych utworów. Także do zaprezentowania mógłbym równie dobrze wybrać którykolwiek inny utwór z Thief. Każdy ma w sobie coś unikatowego.

Ale w "Queen Of Languages" mamy prawdziwy atak melodii. Od zakrzyku Bejara "rock!", akordy zmieniają się jak w kalejdoskopie. Co ważne, wszystkie świetnie do siebie pasują i sprawiają, że utwór rzeczywiście "jedzie". Oprócz gitar piosenkę gdzieniegdzie wzbogacają arpeggia pianina i wstawki organów. Całość wieńczy finał z Bejarem powtarzającym "Come! / Easy on me / Queen of languages, please!". I nie wiem, czy nie jest to bodaj najlepsza melodia na płycie.

Daniel Bejar i Stephin Merritt (nie mógłbym o nim nie wspomnieć) – o tych dwóch postaciach najczęściej zdarzało mi się rozprawiać w minione wakacje. Głównie z Borysem, prawie non-stop podniecaliśmy się ich oryginalnością i totalnym bossostwem. Obaj właśnie wydali kolejne świetne albumy i obaj zapewne już pracują nad następnymi. Czekamy panowie, czekamy. Długo łączyła ich wytwórnia; to, co może ich dzielić, to fakt, że Bejar na Your Blues poszedł daleko w stronę eksperymentów z syntezatorami, natomiast Stephin wciąż tęskni za latami czterdziestymi i pięćdziesiątymi, oraz piosenkami w stylu "Swinging London" czy "Desert Island" (oba z płyty Holiday). Najważniejsze jednak, że bez względu na okoliczności obaj wspomniani muzycy pozostają obecnie jednymi z największych indywidualności w świecie niezal-rocka. Oby takie bossy żyły wiecznie.

Paweł Greczyn    
24 września 2004
BIEŻĄCE
Ala|ZastaryJutro?
Zbigniew Stonoga"Uśmiechnij Się"