PLAYLIST
Destroyer

Destroyer
"Dream Lover"

6.5

Zaryzykuję tezę, że Dan Bejar dziadzieje na naszych oczach. Jasne, Kaputt to była taka zmiana optyki, zdrada indie-rocka i postawienie na dojrzałość, ale... no właśnie. Koleś nie zauważył, że o ile fajnym pomysłem jest jakaś zmiana + wszystkie te rozkminy o pisaniu kawałków samym sercem, o tyle jednak trochę przynudzał, że nie wspomnę o obniżeniu lotów. Wraz z zapowiedzią nowego krążka Bejar idzie jeszcze dalej, bo z tego co się zorientowałem, krytycy już zdążyli podjarać się springsteenowskim singlem zwiastującym Poison Season. No cóż, czterdzieści lat minęło. Faktycznie, chyba trzeba to rozpatrywać w kategoriach kolejnej nowości w śpiewniku zespołu Destroyer (choć jeśli przejrzeć na szybkości dyskografię, to można znaleźć choćby bluesujący "Sick Priest Learns To Last Forever", zamykający Destroyer's Rubies, który w pewnym stopniu można zestawić z najnowszym kawałkiem), ale jakoś nie do końca mogę się zgodzić z tym, że "Dream Lover", to aż taka zajebista piosenka.

Dziarskie, *elektryczne* wejście, otwierające drogę saksofonowym wywijasom poganianym przez szybki beat i wszystko jasne. Włączają się myśli o Springsteenie i Dylanie, mamy też wiedzę o tym, że Bejar od kilku lat słucha Vana Morrisona, u którego szuka szczerości. Niby nic złego się nie dzieje, ale po szybkiej kalkulacji ogarniamy, że coś tu się, kurwa, nie zgadza. Ale spoko, nie przypierdalajmy się do tego, bo wystarczy, że posłuchamy sobie tych pompatycznych wybuchów w zwrotkach. Jeszcze chwila i to mogłoby się skończyć niezbyt dobrze, jednak Bejar ratuje się songwritingiem. Nawet w trudnych sytuacjach, takich właśnie jak ta, potrafi się wybronić. Jeśli posłuchać tego wałka kilkanaście razy, to na wierzch zacznie wychodzić wrażliwość zioma i to, że choć to nie są jakieś błyskotliwe melodie, jednak krążą gdzieś po głowie.

Zawsze więc będę wolał tego typu propozycje od nijakiej miernoty w rodzaju Arcade Fire (w ogóle zdałem sobie sprawę, jak bardzo takiej muzyki nie ma w moim życiu, a nazwa Arcade Fire wygląda jakoś zupełnie anonimowo − jak miło). W końcu jest też doniosły finał, gdzie słychać napięcie, jakiego nie ma w ciągu całego "Dream Lover", i to przechyla całość w pozytywny rejon. Ale jeśli na Poison Season będzie więcej takich piosenek, to trochę słabo. Przydałyby się znacznie bardziej wyraziste pieśni, na które takiego WYJADACZA jak Dan stać na luzie. Czy zdoła z siebie wykrzesać trochę zażerających motywów i melodii? Pod koniec sierpnia poznamy odpowiedź.

Tomasz Skowyra    
3 czerwca 2015
BIEŻĄCE
Ala|ZastaryJutro?
Zbigniew Stonoga"Uśmiechnij Się"