PLAYLIST

Destiny's Child
"Nuclear"

7.0

O Beyoncé rozmawiają ostatnio wszyscy. Co to się w końcu nie działo! Kontrowersyjny występ dla Obamy na czynniki pierwsze rozłożył nawet TVN24 w porannym paśmie (z gościnnym featuringiem ekspertki Edyty Górniak), potem przyszła pewna rehabilitacja Knowles w związku z finałem SuperBowl, ale po paru dniach internet zalała fala jej mocno przypałowych fotek. Jak dobrze widać, roztrząsa się wszystko, co ważne, poza samą muzyką. W ten trend doskonale wpisuje się bekowy artykuł z ostatniego Newsweeka, który poza infantylnym tytułem ("Pupa popu"? Poważnie?) oferuje niezwykle odkrywczą konkluzję autora, że przytoczę precyzyjnie: "Coraz częściej autentyk wypierany jest przez precyzyjnie przygotowany produkt". No zaiste, gratuluję refleksu i zorientowania w realiach. Szkoda, że poza tego typu rozkminami nie ma tam ani słowa o muzyce – no, poza tym, że podobno nowa płyta Beyoncé ma być inspirowana – uwaga, zdziwicie się – Dianą Ross i Princem.

Jednak zanim w ogóle dojdziemy do tego momentu, to jest dobra okazja, by pochylić się nad losami Destiny's Child, które pod koniec stycznia wypuściły już trzecią kompilację swoich największych przebojów, tak jakby starały przekonać się cały świat, że są jednak ważniejsze dla popu niż w istocie były. Płyta zatytułowana Love Songs rzeczywiście nadaje się głównie do macanek, ale w ogóle bym się nią nie przejął, gdyby nie "Nuclear", pierwszy od wielu lat wspólny numer dziewczyn. Nie jest to jakieś byle co, bo za produkcję odpowiada tu sam Pharrell, który z każdym kolejnym bitem zdaje się wracać do wielkiej formy. Tercet sprawnie wymienia się obowiązkami wokalnymi – Beyoncé wreszcie nie próbuje wysuwać się przed szereg, a w ogóle charakterystyczną cechą tego przedsięwzięcia jest zupełny deficyt efekciarstwa. I z każdym repeatem coraz bardziej mi się to podoba – liczę na więcej tego typu sprawnie sporządzonych pocztówek z 90s.

Kacper Bartosiak    
9 lutego 2013
BIEŻĄCE
Ala|ZastaryJutro?
Zbigniew Stonoga"Uśmiechnij Się"