PLAYLIST

Dâm-Funk
"Do U Feel The Same Way I Do"

7.0

BD: Jest marzec, a Riddick zdążył już tak przyjebać w 2010, że chyba na serio otworzył oczy niedowiarkom. Jeśli ktoś nadal powątpiewa w jego "postać", to są to tak zwane "brednie", EOT. Niemal co tydzień dostarcza nowych tracków osieroconych z kontekstu (czy to nowa strategia dyskograficzna zainicjowana przez Chazwicka w 2009?; nie mnie to oceniać) i urzekających dobrą muzyką z kosmiczną konsekwencją, nazywając rzeczy po imieniu. "Koleś jest z Marsa, ze Snickersa?", przypomniało mi się. I nadal Książe w drugiej osobie jako główna referencja. Gdy "What's On Your Mind" z Cookiem było suchym, insynuacyjnie (acz serdecznie) rozerotyzowanym funkiem a la Prince, to tym razem dla odmiany mamy coś w podobie przyczajonej, wieczornej wprawki na motywach ballad z okresu Emancipation (jakkolwiek by się Damon zapierał, że Prince'a to on tylko do 1999; słychać tu przecież rytmikę i sound stopy rodem z "Right Back Here In My Arms", "White Mansion" i paru innych tamże). Samotne rozkminianie przy oknie z widokiem na gwieździste letnie niebo, rześkie powietrze i emocjonalne zawieszenie. Takie tu buty. Wyjściowe pantofle miejskie z nutką post-sportowej wygody.

ŁŁ: Problem w tym, że nie przychodzi mi do głowy Prince, tylko ten gość. Fajną piosenkę notabene on tam śpiewa.

JM: Zrozumiem, jeśli ktoś ma wrażliwość niezestrojoną z Riddickiem, ale jeśli przy tym utrzymuje, że doznaje przy ATLiens, to ten kawałek go demaskuje. W jedną albo w drugą, panie kolego. Przy czym tu się prawie nic nie dzieje – ale to "prawie nic" tudzież "dosyć niewiele" wystarczyło Dâm-Funkowi by w swój hipnotyczny sposób uchylił rąbka tajemnicy, strzelił gola, wyłączył telewizor.

RG: Można na luzaku powiedzieć, ze nastąpiła wymiana naszych pewniaków i tych co nigdy nie mają zawodzić, dla których warto się rozbudzić po dostaniu linka w środku nocy, odliczać sobie w kalendarzyku do nowej płyty czy nawet zrobić fanowską mozaikę ze zdjęć na pulpit (ktoś z redakcji sobie taką zrobił, nie powiem kto, huhu). Damon znowu wystrzelił ze swoim kozactwem "straight from the lab" i trafił w same czułe centra przyjemności. No i co z tego, że ciągle podobne środki są używanie do preparowania piosenek? Ja tam wymiękam w zachwycie.

posłuchaj »

Jędrzej Michalak     Łukasz Łachecki     Ryszard Gawroński     Borys Dejnarowicz    
31 marca 2010
BIEŻĄCE
Ala|ZastaryJutro?
Zbigniew Stonoga"Uśmiechnij Się"