PLAYLIST

Carly Rae Jepsen
"Call Me Maybe"

6.5

W idealnym świecie singlem takim jak "Call Me Maybe" debiutowałaby wschodząca gwiazdka amerykańskiego teen-popu, zgarniając tym samym po części zniechęconego (a może nawet i "oburzonego") elektoratu Miley Cyrus i Taylor Swift. Niestety, żyjemy w czasach, w których dziennikarskie hieny z dziką satysfakcją niszczą ludzi tak nietuzinkowych jak Zdzisław Kręcina a "wierni fani" przestali nadążać za Afro Kolektywem, więc nic dziwnego, że i sam teen-pop zaczyna się jawić jako kategoria zwichrowana tak mocno jak nigdy. Kiedyś coś szczątkowo wspominałem o "szczerości" jako jednym z najważniejszych aspektów odbioru tego typu muzyki, bo jeśli o "nieśmiałej wymianie spojrzeń" pisze piętnastolatka to nie mam zastrzeżeń, natomiast kiedy robi to typiara, której jednak bliżej do trzydziestki, to w części przypadków należy liczyć się z pewną konfuzją. Na potrzeby tego playa załóżmy, że Carly Rae Jepsen po prostu dojrzewa wolniej niż reszta jej kanadyjskich koleżanek - "Call Me Maybe" jest utworem na tyle dobrym, że aż prosi się o szukanie takich usprawiedliwień. Zgrabnie pocinające smyki wsparte gimnazjalnym vibem na tle tegorocznej konkurencji wyglądają na tyle solidnie, że na pewno z niekłamanym zainteresowaniem sięgnę po zapowiadany na początek przyszłego roku drugi album młodej piosenkarki, chociaż liczę się z tym, że cała sytuacja może skończyć się tak samo jak w przypadku Teenage Dream.

Kacper Bartosiak    
1 grudnia 2011
BIEŻĄCE
Porcys 20.0: 20 porcyscore'owych płyt na 20-lecie serwisu
Wywiad z Young Leosią